TDM ZONEFORUMWyjazdy (Moderator: maniek)Włochy - Garda 2010
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek. « poprzedni następny »
Strony: [1] Do dołu Drukuj
Autor Wątek: Włochy - Garda 2010  (Przeczytany 317 razy)
bryloczek
TDM User
Skoczów
20 km/h
*
Offline Offline

Wiadomości: 5



« : Czerwiec 21, 2010, 10:13:00 »

Witam Szanownych Forumowiczów!

W tym roku a dokładnie za tydzien tj. 28 czerwca startujemy z kumplem w trase do Włoch - a konkretnie celem naszym jest jezioro Garda. Po drodze zamierzamy objechać kultowe trasy w alpach no i coś zobaczyć.
Starujemy z Cieszyna by pierwszy nocleg mieć już pod alpami w Sankt Johann im Pongau.
2 dzien to Grossglockner Alpenstrasse - Gerlos Alpenstrasse i nocleg w Zeel am Ziller.
Dzień 3 to trasa przez Innsbruck - Timmelsjoch Alpenstrasse i nocleg nad jeziorem garda Lazise
Dzien 4 wolny i być może zwiedzanie Verony
5 dzień to śniadanie w Wenecji i nocleg w Villach (jak się uda to Villach Alpenstrasse)
dzień 6 chcielibyśmy spędzić już nad Ballatonem by w 7 dniu znaleźć się w Cieszynie.

I tutaj pytanie do Was Forumowicze
jakieś wskazówki, może ktoś był w tych miejscowościach, jakieś namiary na fajne pola namiotowe, co jeszcze można po drodze zobaczyć, może jakieś ciekawe miejsca, może noclegi w innych miejscowościach.
Może ktoś z Was się wybiera w tym czasie w te okolice.
Z góry dziękuję za jakiekolwiek przydatne informacje no i pozdrawiam wszystkich
Zapisane
solec
TDM User
Solec Kujawski
120 km/h
***
Offline Offline

Wiadomości: 116



« Odpowiedz #1 : Czerwiec 21, 2010, 10:58:31 »

Nie odpuściłbym !
http://droga.ps.pl/widocznosc/serpentyny_stelvio/index_stelvio.html
Powodzenia
Zapisane
bryloczek
TDM User
Skoczów
20 km/h
*
Offline Offline

Wiadomości: 5



« Odpowiedz #2 : Czerwiec 21, 2010, 11:55:53 »

Dzięki solec za info - wygląda obiecująco, więc trzeba będzie tam się znaleźć, tym bardziej, że daleko nie musielibyśmy zbaczać z trasy. Jeszcze raz dzięki no i czekam na inne ciekawe miejsca - pozdrawiam
Zapisane
felix
TDM User
Kraków
120 km/h
***
Offline Offline

Wiadomości: 190



« Odpowiedz #3 : Czerwiec 21, 2010, 13:00:14 »

cytując klasyka :"mało casu,kruca bomba mało casu...."
plan ambitny...ale przeloty duże jak na alpy i przełecze....
ps. zycze pogody !!!! byłem pod gerlosem 3 razy i nie udało mi sie tam wjechac.....jakies pogodowe fatum.
ps . gddzies na forum jest opis mojej traski ....z 2008
ps.2 jak dobrze pojdzie to w tym roku zrobie 4 podejscie na gerlos  deadlol
ps. 3 zajebiscie macie........
Zapisane
bryloczek
TDM User
Skoczów
20 km/h
*
Offline Offline

Wiadomości: 5



« Odpowiedz #4 : Czerwiec 21, 2010, 13:45:54 »

Czytałem felix Twoja trasę - ta to dopiero ciekawa jest. To jest nasza pierwsza wyprawa w Alpy, tzn. dokładniej mówiąc celem jest Verona, ponieważ kumplowi brakuje w pizzeri ( o swojsko brzmiącej nazwie Verona) jakiegoś ładnego akcentu i dlatego jedziemy tam, by zrobić jakieś fajne foty Smiley, a po drodze chcemy pośmigać po sławnych zakrętach. Przeloty faktycznie duże, ale to tylko plan - życie pewnie zweryfikuje i plan sam się napisze, ale to dopiero po przyjeździe.
A nocował ktoś pod namiotem w okolicach Grosslockner i Gerlos i Villach?? Nie ma problemu ze znalezieniem noclegu??
pozdrawiam wszystkich
bryloczek
Zapisane
felix
TDM User
Kraków
120 km/h
***
Offline Offline

Wiadomości: 190



« Odpowiedz #5 : Czerwiec 21, 2010, 13:58:28 »

nie ma problemu.....tylko zimno..
ps. noclegi w pensjonatach mają podobna cene...szukaj" bikers friendly..."
Zapisane
pawel
TDM User
Krakow
120 km/h
***
Offline Offline

Wiadomości: 116


Yamaha TDM 850 4TX '01


« Odpowiedz #6 : Czerwiec 21, 2010, 16:37:43 »

Nosz w morde, szkoda ze nie lecicie z miesiac pozniej. Stelvio to podstawa. Bylem w okolicy puszka (ciiiii), a kimalem ponizej przeleczy Umbrail, na kempingu po szwajcarskiej stronie.
Zapisane

droga woła, nie odmawiam
zakręt za zakrętem składam.
aż na którymś, Śmierć niecnota
otworzy dla mnie piekieł wrota
bryloczek
TDM User
Skoczów
20 km/h
*
Offline Offline

Wiadomości: 5



« Odpowiedz #7 : Lipiec 05, 2010, 10:31:33 »

No witam,
już niestety po wyjeździe - łącznie 3 tyś km w tydzien. Zwiedzone trasy Grossglockner, Gerlos i Passo Stelvio (ta ostatnia rewelacja) i Austria, Włochy - Garda, Verona, Słowenia - Pirano i Węgry - Balaton. Pogoda rewelacyjna - ani kropli deszczu, w alpach kilkanaście stopni, więc idealnie, Włochy - upal niesamowity. Trasy prze piękne, zdjęcia nie oddawały tego - tam po prostu trzeba być i zobaczyć. Górskie miejscowości z ciasnymi uliczkami i niezliczoną ilością kościołów - coś pięknego, no i oczywiście zakręty, zakręty i jeszcze raz zakręty - wrażenie 100% satysfakcji. Oczywiście także zaliczony upadek przy ruszaniu pod górkę w pierwszy dzień - straty - połamany kufer przy mocowaniu stelaża, wygieta o 90 stopni dźwignia hamulca (co nie przeszkodziło na szczęście w jego normalnym użytkowaniu) no i przerysowana owiewka - ogólnie bez wiekszych strat.  Jeśli ktoś się wybiera w te rejony to nie ma żartów z oponami - to podstawa - bieżnik traci się w oczach. Jeśli ktoś zainteresowany, miejscami noclegowymi (pola namiotowe), kosztami za trasy, autostrady noclegi to dajcie znać to rozpisze się więcej na temat. A teraz trzeba wrócić do pracy no i powoli myśleć o następnej wyprawie w przyszłym roku. pozdrawiam wszystkich uważajcie na siebie HEJ
Zapisane
pawel
TDM User
Krakow
120 km/h
***
Offline Offline

Wiadomości: 116


Yamaha TDM 850 4TX '01


« Odpowiedz #8 : Lipiec 14, 2010, 16:07:15 »

no takim to dobrze! Masz moze slad trasy z gps'a albo zapodaj co wazniejsze miejsowosci po drodze?
Zapisane

droga woła, nie odmawiam
zakręt za zakrętem składam.
aż na którymś, Śmierć niecnota
otworzy dla mnie piekieł wrota
bryloczek
TDM User
Skoczów
20 km/h
*
Offline Offline

Wiadomości: 5



« Odpowiedz #9 : Lipiec 15, 2010, 15:17:09 »

Witam, a więc tak:
1. Start - Skoczów koło Cieszyna (plan na pierwszy dzień to ponad 720 km) nocleg już w Alpach. Trasa na Brno, Wiedeń - aż pod same alpy. Trasa super, dużo tuneli i fajnych dróg przez małe alpejskie miasteczka. Nocleg w fajnie położonym miasteczku Sankt Johann im Pongau - pole namiotowe 18 E (za dwie osoby)- fajnie i czysto.
2. Dzień drugi - wyjazd w kierunku Zell am See na Grossglockner Alpenstrasse - 48 km pięknej pogody, niesamowitych widoków i wielu, wielu zakrętów bez żadnych barierek - ale i też dużo puszek i autobusów - lepiej pojechać tam wcześnie rano puki nie ma tam tylu samochodów - koszt za tę przyjemność to 18E - ale warto - wrażenia są nie do opisania. Odpoczynek na szczycie i przejazd przez LIENZ (rewelacyjne szybkie trasy i tunele) w kierunku na Gerlos AlpenStrasse - ta trasa wysokogórska już nie tak krajobrazowa, ale tez warto się przejechać - zakręty nie tak ostre, można sobie bardziej poszaleć, mniej ludzi, samochodów a autobusów wogóle - jedyne 4,5 E. Zjazd w kierunku na Zell am Ziller, przez wiele miasteczek i mnóstwo zakrętów. Nocleg znaleźliśmy w Zillertal (3 km od Zell am Ziller) camping Aufenfeld. Polecam wszystkim kto wybiera się w te rejony, w cenie jest basen otwarty, kryty, termalny. Jest bardzo czysto, w obiekcie pralnia i suszarnia - a nocleg to 20 E za dwie osoby - naprawdę polecam. W tym dniu po zrobieniu 250 km po samych górach basen to było to co tygryski lubią najbardziej Smiley
3. Trzeci dzień w założeniu miał się skończyć już we Włoszech nad Gardą, ale po drodze chcieliśmy zaliczyć jeszcze jakąś trasę alpejską, a nawet w planach były dwie (Timmelsjoch i Stelvio) jednak zdecydowaliśmy się tylko na tą drugą. Rano wyjazd w kierunku autostrady na Insbruck (pięknie położone miasto wśród skalistych gór alpejskich, a nad miastem robi wrażenie skocznia narciarska, która zbudowana jest na wierzchołku góry pod która jeszcze biegną ze 3 autostrady tunelami na różnych wysokościach (tutaj GPS oszalał - nie widział na której drodze jest w danej chwili), za Insbruckiem jeszcze kilkadziesiąt kilometrów i skręcamy w prawo na 4,5 km tunel (gdzie można się schłodzić) i w górskie drogi przez małe miasteczka w kierunku włoch. Trasy rewelacyjne, stare ciasne tunele, miasta miasteczka. We Włoszech mijamy jeszcze zalane miasteczko gdzie wystaje tylko wieża kościelna z nad wody - fajny widok - polecam. w końcu popołudniu dojeżdżamy pod Stelvio i co? i zakrety, zakrety i zakręty - mnóstwo - ponad 20 km zakretów tak ostrych, że samochody biorą je na dwa razy Smiley. Dla mnie z trzema kuframi i namiotem była to trochę męczarnia - sami wiecie jak TDm zachowuje się na 2, albo szarpnie albo zdechnie - więc żeby bezpiecznie pokonac zakręty często trzeba było z rzucać się aż do 1 (ale to pewnie jeszcze brak doświadczenia) na szczycie widoki nie samowite no i śnieg, zresztą jak na innych trasach. Zjazd okazał się jedną z najlepszych tras jaką jechałem - zakręty już nie tak ostre - bardziej płynne, dużo ciasnych tuneli, gdzie lała się woda na głowę i było g....o widać jak się wpadło w nie z pełnego słońca (kumpel jeździł w ciemnych okularach - ten to dopiero nic nie widział). Zjazd w kierunku Tirano, a później cały czas górskimi trasami, przez miasteczka gdzie momentami ciezko było się minąć z samochodem osobowym - tak było ciasno.Trasa wiedzie przez zimowe kurorty z licznymi wyciągami i kolejkami. W końcu ok. 19.00 dotarliśmy do autostrady Smiley i jeszcze tylko ok. 100 km. Nocleg znaleźliśmy w Lazise (tutaj pole najdroższe 20 E za osobę za dzień - no ale takie są włochy - drogie) namiot rozbijaliśmy już po ciemku - ale zmęczenie i zadowoleni. Zrobiliśmy ok. 500 km z czego 200 autostrady a reszta góry, góry i góry - ale warto było. To był chyba najgorszy dzień jeśli chodzi o zmęczenie - upał tak się nam dawał we znaki, że nawet jazda w samych majtach nic by nie dała.
4. Czwarty dzień to wyprawa już na luźno do Verony - szybkie zwiedzanko najważniejszych kilku miejsc i szybki powrót nad Garde by juz do wieczora tam rozkoszować się dniem wolnym podczas ożeźwiającej kąpieli tudzież schłodzonym piwkiem.
5. reszta wyjazdu to już nie góry a tylko zaliczanie kolejnych popiularncyh kąpielisk - tak więc zdecydowaliśmy się szurnąć szybko autostradą ok. 400 km na Słowenie by tam zażyć kolejnych niezapomniach doznań podczas kąpieli w adriatyku w miejscowości Piran - polecam to miejsce - fajne miasteczko, urokliwie położone na klifach - pole namiotowe to już miało normalna cenę bo 24 E na dwie osoby.
6. Dzień szósty to kolejne 460 km w kierunku Węgier nad Balaton. Tam po upalnym dniu rozbilismy namiot na polu namiotowym, które umiejscowione było wzdłuż brzegu przez ok. 2 km. Tak więc żeby cośkupićw sklepie trzeba było jechac na motorze Smiley Pole fajne, cena OK - 20 E za dwie osoby. Namiot mieliśmy rozbity praktycznie przy samym brzegu jeziora (jedny co było nie do wytrzymania to roblae, które lubią sobie siedziac w trawie, chyba, ze rozłozy się w tym miejscu namiot - to lubą siedzieć w namiocie, na namiocie, w butach, w kufrach, na łańcuchu i wogóle wszędzie gdzie się da. Dlatego cieszylismy się, ze jesteśmy tam tylko jeden dzień.
7. Siódmy dzień to myśl już o tym jak najszybciej dostac się do domu. Przed nami ok 500 km. Ale uznaliśmy, że nie bedziemy się spieszyć i postanowiliśmy wracać przez Słowację, ale górami. i tak udaliśmy się w kierunku Budapesztu dalej na Sahy i w kierunku Bańskiej Bystrzycu przez Donnovaly, fajne trasy, bardzo szybkie zakręty, chodź już nie tak dobrze utrzymane. Obiad na Słowacji w Donovally, można tam spotka bardzo wilu motocyklistów - to chyba ulubione miejsce na niedzielne wypady dla motocyklistów z Węgier czech i słowacji. Poźniej kierunek Martin, Oravski podzamok Zwardoń Istebna, wisła no i dom - tak więc znowu ok. 300 km zrobione w górach.
Ogólnie wyprawa udała się rewelacyjne - ani kropli deszczu, paliwo wszedzie w podobnych cenach ok. 1,3 E, we włoszech ok. 1,4.
Na przyszły rok planujemy pojechać w drugą stronę - kierunek Odessa - ale to już w większym gronie. W alpy wrócimy jeszcze napewno, bo jest tam gdzie pojeździć. Pozdrawiam wszystkich - uważajcie na siebie - HEJ
Zapisane
Strony: [1] Do góry Drukuj 
« poprzedni następny »
Skocz do: